Dodatek do Dokumentów Google

Przypis, który wytrzyma sprawdzenie

Zaznaczasz zdanie, a panel cytado znajduje zweryfikowaną publikację naukową, która je potwierdza — z numerem drukowanej strony i cytatem z tej strony. Jedno kliknięcie wstawia porządny przypis dolny.

100 cytowań miesięcznie za darmo, bez karty. Dodatek nie widzi reszty dokumentu ani plików na Dysku.

Znasz ten moment?

Piszesz rozdział w Dokumentach. Masz otwartych dwanaście kart: dwie bazy, trzy PDF-y, Scholar, menedżer bibliografii. Znajdujesz akapit, który pasuje do Twojej tezy, przewijasz do góry po nazwiska autorów, przepisujesz rok, a numer strony bierzesz z czytnika PDF. Wracasz do dokumentu, wstawiasz przypis ręcznie i formatujesz go po raz czterdziesty.

Albo skracasz drogę i prosisz asystenta AI. Dostajesz elegancki akapit z czterema przypisami, sprawdzasz pierwszy w Scholarze — nie istnieje. Drugi ma prawdziwego autora, który nigdy nie napisał tej pracy. Model nie ma dostępu do bibliotek, więc uzupełnia luki tym, co brzmi najbardziej prawdopodobnie.

Obie drogi kończą się tak samo: przypisem, którego promotor nie zweryfikuje. W pierwszej dlatego, że numer strony pochodzi z czytnika, a nie z wydania. W drugiej dlatego, że pracy nie ma.

Tak wygląda zmyślony przypis:

1. A. Nowak, M. Kowalska, Przemiany demograficzne w Polsce po 1989 roku, „Studia Demograficzne” 2019, nr 3, s. 45–62.

Format bez zarzutu, czasopismo istnieje, nazwiska brzmią wiarygodnie. Tej pracy nikt nigdy nie napisał — i dokładnie dlatego jest tak groźna.

A tak wygląda przypis ze złą stroną:

W czytniku PDF cytat stoi na stronie 3 — i ta trójka wpada do przypisu.

W wydaniu czasopisma to strona 612. Promotor sprawdzający stronę 3 nie znajdzie tam niczego.

Co zmienia dodatek

Zamiast dwunastu kart masz jeden panel z prawej strony dokumentu. Zaznaczasz zdanie, dostajesz publikację, która je potwierdza, i wstawiasz przypis, nie dotykając klawiatury poza zaznaczeniem. Praca zostaje tam, gdzie ją piszesz.

Drukowane numery stron

Publikacje czytamy strona po stronie, z zachowaną numeracją wydania. „s. 612” w przypisie to naprawdę strona 612 czasopisma, a nie trzecia strona PDF-a.

Zero zmyślonych źródeł

Wyłącznie istniejące publikacje z linkiem do oryginału i cytatem z konkretnej strony. Gdy nic nie potwierdza zdania, dostajesz „nie znaleziono” zamiast czegoś podobnego.

Prawdziwy przypis Dokumentów

Nie tekst w nawiasie i nie ramka z boku. Przypis dolny Google Docs, który sam się numeruje, przesuwa razem z tekstem i przeżywa eksport do Worda i PDF-a.

Komu to realnie pomaga

Piszesz licencjat albo magisterkę w Dokumentach

Każdy rozdział potrzebuje literatury, a Ty nie masz tygodni na przekopywanie baz. Zaznaczasz zdanie, dostajesz źródło ze stroną i wstawiasz przypis — bibliografia rośnie razem z tekstem, zamiast powstawać w panice na dzień przed oddaniem.

Doktorat albo artykuł do czasopisma

Tu zmyślony przypis to nie wpadka, tylko dyskwalifikacja. Dostajesz publikacje z DOI i drukowaną paginacją, a na tezę bez pokrycia jasne „nie znaleziono”. Wiesz, co masz udokumentowane, zanim zobaczy to recenzent.

Piszecie w kilka osób w jednym dokumencie

Dokumenty Google wybiera się zwykle dlatego, że pracuje w nich zespół. Dodatek działa u każdego współautora osobno, na jego własnym koncie i limicie, a przypisy lądują w tym samym pliku — bez wymieniania się wersjami przez maila.

Praca zaliczeniowa na jutro

Esej na jutro i wymagane „minimum pięć pozycji bibliografii”. Zamiast doklejać literaturę na ślepo, zaznaczasz pięć zdań, które faktycznie coś twierdzą, i każde dostaje przypis, który da się kliknąć i sprawdzić.

Jak powstaje jeden przypis

Cała pętla trwa kilkanaście sekund i wygląda tak samo za każdym razem. Nie ma tu narzędzia do nauczenia się — są trzy przyciski.

  1. 1

    Zaznaczasz zdanie

    To, które ma dostać przypis. Panel wciąga je przyciskiem „Use current selection” — nie musisz nic przepisywać.

  2. 2

    Podajesz temat pracy

    Raz na sesję. Temat odsiewa źródła z sąsiednich dziedzin: „wypalenie” w pedagogice to co innego niż w medycynie pracy.

  3. 3

    cytado szuka potwierdzenia

    Przeszukujemy korpus publikacji przeczytanych strona po stronie i wracamy z tą, która realnie potwierdza Twoje zdanie — z cytatem i numerem strony.

  4. 4

    Wstawiasz przypis

    Jedno kliknięcie „Insert footnote”. Przypis dolny pojawia się w dokumencie, a Ty zaznaczasz kolejne zdanie.

Publikacja z mocka jest prawdziwa, a numer strony pochodzi z jej drukowanej paginacji — ten sam przypis wstawiliśmy w żywym dokumencie podczas testów.

Instalacja krok po kroku

Sześć kroków, z czego cztery to kliknięcia. Panel dodatku jest po angielsku, więc podajemy etykiety przycisków dokładnie tak, jak je zobaczysz.

1Zainstaluj dodatek ze sklepu Google

Wejdź na stronę cytado w Google Workspace Marketplace i kliknij „Zainstaluj”. Instalacja dotyczy Twojego konta Google — nie wymaga zgody administratora, jeśli piszesz na koncie prywatnym.

Otwórz stronę w sklepie →

2Zatwierdź uprawnienia

Google pokaże, o co prosi dodatek. Nie prosimy o dostęp do całego Dysku — tylko o dokument, w którym akurat pracujesz, i o możliwość wyświetlenia panelu bocznego. To zakres wynegocjowany z Google w czterech rundach weryfikacji.

3Otwórz panel w dokumencie

W Dokumentach Google wybierz z górnego menu Rozszerzenia → cytado → „Find source”. Z prawej strony otworzy się panel — to całe okno, w którym będziesz pracować.

4Zaloguj się kontem cytado

Kliknij „Sign in with cytado”. Otworzy się nowa karta: zaloguj się albo załóż konto w pół minuty, bez karty. Wróć do dokumentu i kliknij „Refresh” w panelu — to jedyny ręczny krok, Apps Script nie potrafi odświeżyć panelu sam.

Konto cytado to osobne konto od Google — tworzysz je raz i działa też w Wordzie, Chrome i konektorze MCP.

5Zaznacz zdanie i szukaj

Zaznacz w tekście zdanie, które ma dostać przypis, i kliknij „Use current selection”. Wpisz temat swojej pracy — to on odsiewa źródła z sąsiednich dziedzin. Kliknij „Find source”.

6Wstaw przypis jednym kliknięciem

Dostajesz publikację z autorami, rokiem, cytatem i numerem drukowanej strony. Kliknij „Insert footnote” — w dokumencie pojawia się prawdziwy przypis dolny Dokumentów Google, który numeruje się i przesuwa razem z tekstem.

Raz na dokument

Przy pierwszym przypisie zobaczysz okno „Select”

Klikasz „Insert footnote”, a zamiast przypisu otwiera się okno wyboru pliku z tym jednym dokumentem. To nie pomyłka. Dodatek ma celowo wąskie uprawnienia — sięga wyłącznie po pliki, które sam mu wskażesz — a Dokumenty nie uznają otwartego dokumentu za wskazany, dopóki tego nie potwierdzisz.

Klikasz „Select” raz i wracasz do pisania: panel sam zauważa, że dostęp jest, i wstawia przypis bez ponownego klikania. W kolejnych przypisach w tym dokumencie okno się już nie pojawi.

Alternatywą byłoby poproszenie o dostęp do wszystkich Twoich dokumentów naraz. Google odmówił nam takiego zakresu, i słusznie — wolimy jedno kliknięcie od takiej wygody.

Co dodatek widzi, a czego nie

Piszesz w dokumencie rzeczy, które nie są niczyją sprawą — od niedokończonych akapitów po notatki do siebie. Zakres uprawnień dodatku był przedmiotem czterech rund weryfikacji z Google i wygląda tak:

Do cytado trafia

  • zaznaczone zdanie — to, które ma dostać przypis;
  • temat pracy, który sam wpisujesz w panelu.

Tyle. Zdanie i temat są potrzebne, żeby znaleźć źródło — bez nich nie ma czego szukać.

Nie trafia nigdy

  • reszta dokumentu — akapity, których nie zaznaczyłeś;
  • pozostałe pliki na Dysku, także te otwarte obok;
  • Twoja poczta, kalendarz ani kontakty.

Szczegóły w polityce prywatności i regulaminie.

Piszesz gdzie indziej? Konto jest jedno

Ten sam limit, ta sama historia i te same źródła działają wszędzie tam, gdzie cytado sięga. Wybierasz narzędzie, nie kolejną subskrypcję.

Częste pytania

Czy dodatek czyta cały mój dokument?

Nie. Do cytado trafia wyłącznie to, co wyślesz: zaznaczone zdanie i temat pracy. Reszta dokumentu nigdy nie opuszcza Dokumentów Google, a dodatek nie ma dostępu do plików na Twoim Dysku — jego uprawnienia obejmują tylko ten jeden dokument, w którym akurat pracujesz.

Dlaczego przy pierwszym przypisie otwiera się okno wyboru pliku?

To jednorazowa formalność Google, nie błąd. Dodatek ma celowo wąskie uprawnienia („tylko pliki, które sam wskażesz”), a Dokumenty nie uznają otwartego dokumentu za wskazany, dopóki nie potwierdzisz tego jednym kliknięciem „Select”. Robisz to raz na dokument — przypis wstawi się sam, bez klikania czegokolwiek jeszcze raz.

Skąd wiem, że źródła są prawdziwe?

Każdy wynik to istniejąca publikacja z linkiem do oryginału, numerem drukowanej strony i cytatem z tej właśnie strony. Klikasz link i sprawdzasz w minutę. Gdy nic nie potwierdza Twojego zdania, dostajesz uczciwe „nie znaleziono” — dodatek nigdy nie wymyśla źródeł, żeby coś pokazać.

Czym numer drukowanej strony różni się od numeru strony w PDF-ie?

Tym, że zgadza się z wydaniem. PDF artykułu ze strony 612 czasopisma bywa jego stroną 3 — i to ta trójka wpada do przypisu, gdy przepisujesz ją z czytnika. Promotor sprawdzający cytat na stronie 3 nie znajdzie go tam. Czytamy publikacje strona po stronie z zachowaną numeracją wydania, więc „s. 612” prowadzi dokładnie tam, gdzie stoi cytat.

Czy działa po polsku?

Tak. Korpus obejmuje publikacje polskie, angielskie i niemieckie, a wyszukiwanie rozumie polską fleksję — piszesz pracę po polsku i dostajesz polskie źródła z numerami stron. Panel dodatku jest po angielsku, ale to trzy przyciski, a wyniki są w języku źródła.

Ile to kosztuje?

Dodatek i konto są darmowe; darmowa pula to 100 rozstrzygniętych cytowań miesięcznie, bez karty. Potem pakiety od $19 miesięcznie. Płacisz wyłącznie za cytowania, które faktycznie dostałeś — „nie znaleziono” jest zawsze darmowe.

Czy to samo konto działa w innych miejscach?

Tak, konto jest jedno. Ten sam limit i ta sama historia obowiązują we wtyczce Word, w konektorze MCP dla Claude i ChatGPT, w rozszerzeniu Chrome i w panelu na cytado.com. W panelu (Konto → API) widzisz, który kanał ile zużył.

Jak cofnąć dostęp?

Dwie drogi, obie natychmiastowe: w panelu cytado (Konto → API) wyłącz klucz „Google Docs add-on”, albo odinstaluj dodatek w ustawieniach swojego konta Google. Możesz też zrobić jedno i drugie.

Następny przypis możesz mieć za dwie minuty

Zainstaluj dodatek, zaznacz jedno zdanie w swojej pracy i sprawdź, czy źródło się broni. Pierwsze sto cytowań w miesiącu jest darmowe, bez karty.